W rozmowach z władzami Szkoły Doktorskiej Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu przyglądamy się wyzwaniom, wsparciu i sensowi pracy naukowej. Rozmawiamy o doktoracie jako procesie rozwoju, roli mentoringu, finansowania badań oraz kompetencjach, które dziś decydują o przyszłości młodych naukowców – nie tylko w uczelni.
Prof. Ewa Wender-Ożegowska (Dyrektor Szkoły Doktorskiej UMP)
Czym wyróżnia się nasza Szkoła Doktorska na tle innych w Polsce? Dlaczego warto ją wybrać?

Staramy się aby Szkoła Doktorska Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu wyróżniała się przede wszystkim ścisłym powiązaniem kształcenia w szkole doktorskiej z praktyką, czyli z nowoczesnym prowadzeniem badań biomedycznych i klinicznych. Doktoranci od pierwszych miesięcy funkcjonują w swoich zespołach badawczych realizujących projekty o realnym znaczeniu dla nauk medycznych, farmaceutycznych i zdrowia publicznego. Dzięki prowadzeniu programu anglojęzycznego badania te często od samego początku mają zasięg międzynarodowy.
Naszym atutem jest indywidualne podejście do doktorantów; chociaż proces kształcenia wpisany jest w ściśle określony program, staramy się, aby poprzez kontakt z promotorami oraz promotorami pomocniczymi dawać szanse naszym doktorantom na elastyczne ścieżki rozwoju, zarówno dla osób nastawionych na polską karierę akademicką, jak również dla tych, którzy skutecznie nawiązują kontakty i współpracę międzynarodową.
Dlaczego warto wybrać właśnie UMP? Bo oferujemy bezpieczne, stabilne warunki rozwoju, konkurencyjne stypendium, dostęp do nowoczesnej infrastruktury badawczej oraz kulturę akademicką opartą na partnerstwie, odpowiedzialności i wysokich standardach etycznych. Stworzyliśmy własny system grantowy dla doktorantów, korzystający z dotacji statutowej dla młodych naukowców, wspieramy finansowo koszty związane z publikacjami naukowymi, stworzyliśmy w ramach programu STER system wsparcia finansowego na wyjazdy zagraniczne doktorantów. Nasza Szkoła Doktorska jest miejscem, w którym doktorant jest młodym naukowcem, a nie tylko „uczestnikiem programu”.
Jakie są dziś największe potrzeby i wyzwania młodych naukowców?
Największym wyzwaniem jest dziś poruszanie się w bardzo złożonym środowisku świata nauki: presja publikacyjna, konkurencja grantowa, internacjonalizacja badań i jednoczesna konieczność dbania o dobrostan psychiczny.
Młodzi naukowcy potrzebują:
- poczucia stabilności — finansowej i organizacyjnej,
- jasnych oczekiwań i transparentnych zasad,
- mentoringu, który wykracza poza formalną relację promotor–doktorant,
- wsparcia w rozwijaniu kompetencji „pozanaukowych”: zarządzania projektami, pracy zespołowej, komunikacji wyników czy planowania kariery.
Naszą rolą jako Szkoły Doktorskiej jest tworzenie środowiska, które nie tylko wymaga, ale także realnie wspiera — pomaga przejść przez doktorat jako etap rozwoju, a nie źródło chronicznego stresu.
Jaka zmiana najbardziej wpłynie na kształcenie doktorantów w najbliższych latach?
Tym przełomem byłoby odejście od myślenia o doktoracie wyłącznie jako o „projekcie publikacyjnym”, a pełne uznanie go za proces kształtowania samodzielnego badacza.
Coraz większą rolę będą odgrywać:
• kompetencje interdyscyplinarne,
• umiejętność pracy na dużych zbiorach danych i z narzędziami AI,
• badania zespołowe i translacyjne,
• oraz przygotowanie doktorantów do wielu możliwych ścieżek kariery — nie tylko akademickiej.
Szkoły doktorskie, które to zrozumieją i wdrożą jako pierwsze, staną się realnymi inkubatorami talentów naukowych, a nie tylko formalnym etapem edukacji. I właśnie w tym kierunku konsekwentnie zmierzamy w Szkole Doktorskiej UMP.
Prof. Tomasz Gośliński (Zastępca Dyrektora Szkoły Doktorskiej UMP)
Jakie są największe wyzwania finansowe młodego naukowca?

Moment rozpoczęcia kształcenia w Szkole Doktorskiej oraz realizacji badań w ramach Indywidualnego Planu Badawczego to punkt w czasie, gdy młody naukowiec często uzmysławia sobie, że dotychczas funkcjonował w swego rodzaju „bańce”. Dotychczas najczęściej „wpadał” jako członek Studenckiego Towarzystwa Naukowego do swojego opiekuna naukowego i spędzał w laboratorium od kilku minut do kilkunastu godzin w tygodniu. Zastawał wówczas dziwnym trafem przygotowany stół laboratoryjny do pracy wraz z niezbędnymi odczynnikami oraz aparaturą i szkłem tylko na swoje potrzeby.
Pojawienie się w jednostce w charakterze doktoranta wiąże się z wzięciem dużej ilości obowiązków w swoje ręce, nie tylko tych naukowych. Okazuje się, że przestrzenią laboratoryjną, sprzętem, ale i odczynnikami trzeba się podzielić z innymi, a do tego dość często trzeba wykazać się dużymi umiejętnościami dyplomatycznymi, dostrzec i tych młodszych od siebie, ale i tych starszych. Dla dużej części doktorantów na tym potencjalne „problemy” w laboratorium się kończą, w końcu zawsze mogą przecież poprosić o pomoc promotora, który zadba o zakup odczynników oraz aparatury z grantów.
Dla części naszych doktorantów pojawia się jednak problem finansowania badań, zarówno tych podstawowych, zaplanowanych w planie doktoratu, ale i znalezienia funduszy na te „szalone pomysły”, które czasem z czystej ciekawości badawczej zaprzątają im głowę. Barierą trudną do przeskoczenia okazują się pieniądze, zwłaszcza gdy ich nie ma w jednostce.
Jakie wsparcie w pozyskiwaniu grantów oferuje Szkoła Doktorska UMP?
Jako Szkoła Doktorska staramy się wychodzić naprzeciw tym wyzwaniom i udzielać różnorodnego wsparcia. Rozwijamy w doktorantach kluczowe kompetencje w zakresie pozyskiwania grantów, a także uczestniczymy w rozdziale środków na ich badania.
Z pomocą przychodzi Dział Nauki z prof. Michałem Nowickim, który wspiera finansowo pomysły badawcze doktorantów w ramach dorocznego programu grantowego. Każdy uczestnik Szkoły Doktorskiej może złożyć wniosek o tzw. Mały lub Duży Grant i uzyskać finansowanie. Współczynnik sukcesu w dotychczasowych edycjach był bardzo wysoki, a efekty — zarówno ilościowe, jak i jakościowe — potwierdzają skuteczność tego wsparcia.
Doktoranci finansują z tych środków nie tylko odczynniki, ale także udział w konferencjach, wyjazdach naukowych i publikacjach. Równie ważne są zajęcia w Szkole Doktorskiej, które uczą pisania wniosków grantowych – m.in. do programów Preludium NCN czy Lider NCBR. Wymiernym efektem tych działań jest 16 projektów Preludium przyznanych UMP w latach 2024–2025.
Ciekawą formą wsparcia był także mentoring realizowany w ramach programu STER NAWA – doktoranci zainteresowani pisaniem projektów otrzymywali wsparcie doświadczonych opiekunów. W bieżącym roku planujemy ponowny udział w programie, by kontynuować tę formę pomocy przez kolejne trzy lata.
Czy presja na młodych badaczy jest dziś większa niż dawniej?
Świat pędzi do przodu – 20–30 lat to już zupełnie inna epoka. Im jestem starszy, tym bardziej widzę, że zmienia się otoczenie, nie człowiek. W środku zawsze pozostaje ta sama potrzeba sensu, zrozumienia, kontaktu.
Młody człowiek wchodzący do Szkoły Doktorskiej mierzy się z wieloma dylematami: pracą, rozwojem zawodowym, realizacją pasji, samodzielnością finansową, relacjami i odpowiedzialnością za innych. Tempo życia jest dziś znacznie szybsze, a łatwy dostęp do informacji, choć pomaga, bywa też przekleństwem, bo utrudnia refleksję.
Jako nauczyciele z doświadczeniem staramy się rozumieć te wyzwania i wspierać młodszych kolegów. Nie zawsze się udaje, a każdy doktorant, który odchodzi bez doktoratu, to dla nas porażka – nie tylko finansowa, ale i ludzka. Jednak gdy udaje się znaleźć rozwiązanie szyte na miarę, wiemy, że jesteśmy we właściwym miejscu.
Prof. Agnieszka Malińska (Zastępca Dyrektora Szkoły Doktorskiej UMP)
Jak przekonać młodych ludzi do nauki mimo ograniczeń finansowych?

Realia ekonomiczne, w jakich od zawsze funkcjonują młodzi naukowcy, stanowią swoistą próbę przetrwania. Stypendia doktorskie nigdy nie należały do szczególnie atrakcyjnych, a aspekt finansowy rzadko bywał decydującym argumentem przy wyborze naukowej ścieżki zawodowej. Konsekwencje tego stanu rzeczy są oczywiste – niewątpliwie tracimy część wartościowych kandydatów, dla których stabilność ekonomiczna jest warunkiem koniecznym w podejmowaniu długofalowych decyzji zawodowych. Z drugiej jednak strony w Szkole Doktorskiej pozostają ci, którzy kształcenie postrzegają jako inwestycję w przyszłość, oraz ci, którzy są gotowi podjąć znaczny wysiłek, rezygnując z doraźnych korzyści na rzecz realizacji własnych pasji i ambicji badawczych.
Pojawia się przy tym naturalne pytanie: czy taka inwestycja rzeczywiście się zwraca? Bądźmy szczerzy – wysokość minimalnego wynagrodzenia pracowników naukowych nie zawsze kształtuje się w sposób zachęcający. Warto jednak podkreślić, że uczelnia oferuje szereg możliwości pozyskiwania dodatkowych środków finansowych – zarówno w ramach projektów badawczych, grantów, jak i współpracy międzynarodowej – co może w istotny sposób podnieść poziom faktycznego wynagrodzenia i poprawić komfort funkcjonowania młodych naukowców.
Jest jeszcze jeden aspekt korzyści, który moim zdaniem ma niebywale znaczenie. Jest wprawdzie mniej nienamacalny, niż złotówka trzymana w garści, ale biorąc pod uwagę kształt, jakiego nabiera współczesny świat, nie mniej wartościowy. Możemy mniej lub bardziej obawiać się sztucznej inteligencji, ale wszyscy musimy nauczyć się funkcjonować w świecie, w którym ogrywa ona coraz większą rolę. Jak zatem przetrwać i pozostać niezastąpionym? Jest, moim zdaniem, coś, co szczęśliwie wydaje się być przywilejem i atutem nas – ludzi. Są to umiejętności i kompetencje, których nie da się zautomatyzować, a które w świecie nauk medycznych są szczególnie istotne. Sztuczna inteligencja może wskazać korelacje, ale to człowiek decyduje, które z nich mają sens biologiczny i kliniczny oraz jakie niosą za sobą konsekwencje. Młodzi naukowcy uczą nie tylko pracy z danymi, lecz także krytycyzmu, odpowiedzialności za wnioski oraz umiejętności poruszania się w obszarach niejednoznacznych – tam, gdzie algorytm nie daje gotowej odpowiedzi. A to wydaje się być jedną z najlepszych inwestycji w przyszłość.
Czy zmienia się podejście młodego pokolenia do kariery naukowej?
Ogromną! Przy czym uważam, że zasadnym jest odczytywać ją nie jako zagrożenie ale istotny sygnał, który powinien wpływać na organizację procesu kształcenia młodego pokolenia.
Pierwsza zmiana to zjawisko, które, bądźmy szczerzy, dotknęło nie tylko młodych – odwracamy się od ideowości na rzecz konsumpcjonizmu. Nie chcemy wskazówek mobilizujących nas do poszukiwań, do błądzenia. Oczekujemy gotowych do wdrożenia rozwiązań. Chcemy łatwiej i szybciej. A przecież wszystko to, stoi w oczywistej sprzeczności z istotą pracy naukowej, która niezmiernie rzadko przynosi natychmiastowe efekty a jej wartość ujawnia się niejednokrotnie po wielu latach. I to na nas, pokoleniu nieco bardziej bogatym w doświadczenia, ciąży odpowiedzialność by przekonać młodych, że wysiłek ma sens, a długofalowe, koncepcyjne myślenie jest przewagą, nie obciążeniem.
Drugą, łatwo dostrzegalną zmianą profilu oczekiwań młodych naukowców są ścieżki ich karier. Jeszcze niedawno zupełnie naturalną i oczywistą konsekwencją uzyskania stopnia naukowego doktora było podjęcie pracy na uczelni a pozostanie w niej było swego rodzaju zwieńczeniem wieloletniego wysiłku. Dziś osoby ze stopniem doktora coraz częściej wybierają ścieżki kariery zawodowej poza uczelnią. Czy zjawisko to jest porażką systemu kształcenia? Myślę, że wręcz przeciwnie – jest to bowiem dowód na fakt, iż kompetencje zdobywane w trakcie kształcenia znajdują podłoże do implementacji w wielu gałęziach przemysłu: farmaceutycznym, biotechnologicznym, sektorze innowacyjnych technologii czy w obszarze badań i rozwoju. Postrzegam to zjawisko jako niemały, pozbawiony egocentryzmu sukces uczelni, dla której jednym z priorytetów powinna być naturalna ekstrapolacja wiedzy akademickiej do praktyki.
Co praca naukowa daje młodym ludziom, czego nie oferują inne ścieżki?
Całe mnóstwo umiejętności miękkich! Być może mało popularnych i niewpisujących się w kanon wartości współczesnego świata. Niemniej jednak wierzę, że istnieje niemała grupa Młodych, dla których są one nadal istotne. Środowisko akademickie nie uległo „korpomodzie”. Nie jesteśmy rekordami, numerami, punktami w rankingach. W murach uczelni jesteśmy ludźmi, kolegami, a bywa, że przyjaciółmi. Z przełożonymi spotykamy się w korytarzu, nie na Zoomie, a zespoły badawcze są grupą osób, które łączy coś więcej niż idea naukowa. Fakt, że poniedziałkowe poranki nie są bezwarunkowo związane z uczuciem ściśniętego żołądka, to naprawdę wartość, która zasługuje na dostrzeżenie.
Praca naukowa jest również doskonałą płaszczyzną do budowania świadomości, że razem można osiągnąć więcej. Że zespół to nie grupa konkurentów a osób zmierzających w tym samym kierunku i starających się osiągnąć ten sam cel. Tu, sukces mnoży a nie dzieli się przez liczbę autorów. Postrzegam to za jeden z najbardziej cennych przymiotów pracy naukowej.
Decydując się na rozwój kariery naukowej podejmujemy wyzwanie nie tylko w płaszczyźnie naukowej ale również dydaktycznej. To właśnie ona stwarza wyjątkową możliwość budowania relacji ze studentami i uczestniczenia w procesie kształtowania kolejnych pokoleń profesjonalistów. Choć dla osób rozpoczynających swoją drogę zawodową wartość tego aspektu bywa trudna do uchwycenia, z perspektywy czasu i rosnącego doświadczenia staje się on niezwykle cenny. Uczy nas uważności, akceptacji zmian towarzyszących kolejnym pokoleniom, pokory i konieczności nieustającego samorozwoju.
Kolejnym atutem pracy naukowej są podróże. Rzecz jasna mam na myśli budowanie sieci kontaktów międzynarodowych, ale nie ukrywajmy, że poza zdobywaniem umiejętności w laboratoriach, wizyty zagraniczne dają nam niemałe szanse na poszerzenie kąta postrzegania świata i rozwinięcie elastyczności intelektualnej. Dzięki temu uczymy się otwartości, kreatywności, adaptacji i zyskujemy wiarę we własne możliwości – cech, które są nieocenione nie tylko w pracy naukowej.
Ponadto praca naukowa daje młodym coś, czego bardzo trudno doświadczyć w innych drogach zawodowych: namacalną sprawczość intelektualną, wolność myśli, i namacalne poczucie trwałości efektów pracy naukowej. To my zadajemy pytania, budujemy hipotezy badawcze, szukamy rozwiązań. I choć funkcjonujemy na co dzień w świecie niepewności – mierząc się z tym, czego jeszcze nie wiemy, zdobywamy niecodzienne umiejętności: akceptujemy brak odpowiedzi, potrafimy krytycznie analizować porażki. W świecie zdominowanym przez sztuczną inteligencję kompetencje te stają się niezwykle rzadkie i cenne.
Kontakt:
Biuro Szkoły Doktorskiej
Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu
ul. Bukowska 70, 60-812 Poznań
tel.: 61 854-73-88
e-mail: szkoladoktorska@ump.edu.pl
www: https://szkoladoktorska.ump.edu.pl/
Zezwalamy na bezpłatny przedruk artykułów ze strony pod wyłącznym warunkiem podania źródła artykułu. Prosimy o podanie następującego źródła: Nauka i Zdrowie UMP – onauce.ump.edu.pl
Prezentowane treści mają charakter wyłącznie informacyjny oraz edukacyjny i nie powinny być interpretowane jako porady medyczne służące do diagnozowania lub leczenia.






